idź stąd

Nie podoba się? To wyjdź.

Po latach, przypomniała sobie o tym blogu. Przeczytałam wpisy, zarówno te, jak i z innych chwilowych blogów. Popłakałam się. Jak to wszystko się zmieniało z roku na rok. Ewidentnie widać, jak powoli wszystko trafiał szlag, odkąd wyjechałam z Warszawy i wróciłam do Lublina pomóc matce.

po latach albo coś

Wiem, wiem – często  piszę bloga. Niby  byłoby o czym pisać ale wyszłabym na złodziejowskiego żula  o inteligencji pantofelka. Zbliżają się święta. Przeszłość wraca, dusi w gardle i  podsuwa myśli o ucieczce. Uciec na te trzy dni, schować się. Może wtedy gorycz, żal, ból będdzie mniejsza. Bo rok temu o tej porze bylam w psychiatryku, na detoksie. Odrzucona przez rodzinę w której głosie czuć było tylko pogardę. Zresztą, dużo by o tym pisać. Ale jakoś uciec się nie da, a może nie chce. Każdy z rodziny namawia mnie na pozostanie na święta w domu. Łażę więc po galeriach, buszuję  po allegro i kupuję prezenty na które mnie nie stać. Stan konta maleje, rencina się kończy a ja nadal uzależniona od clonazepamu zastanawiam sie za co go kupię. Właściwie chce rzucić klona. Ale to  nie takie proste. Łatwiej wyjść z heroiny niż z mocnych benzo. Ludzie  nie dowierzają – niestety – to jest prawda. Tak sobie myślę, że może uciec w te święta na działkę. Kupię w ciuchlandzie trochę kocy czy kołder, zabiorę śpiwór, żarcie, rozpałkę i spędzę trzy dnni w tej samotni. Będzie  mniej bolało niż pochylanie się nad barszczem z uszkami wtedy, kiedy do głowy same uderzają cię myśli o tym, co działo się rok temu. Każdy z nas jest inny, ale nie każdy to rozumie. Mąż każe mi się cieszyć z tego, że ćpanie giebla mam już od rooku za sobą. To samo mama. Ale nie potrafią zrozumieć, że dla mnie jest to tak świeże jakby to było wczoraj. I że nie chodzi o samo ćpanie i leczenie w szpitalu i na detoksie. Chodzi o ich podejście do mojej osoby w tym czasie. Wtedy ćpałam już niewiele. Po kilku godzinach omamów i halucynacji  było już po wszystkim. A trzymali mnie tam trzy tygodnie grożąc różnymi rzeczami ( np. mąż separacją). Trzy tygodnie znęcania się rodziny nad swoją córką/żoną. Trzy tygodnie znęcanie się nade  mną pielęgniarek, lekarzy, popieprzonych salowych. A człowiek nie  może zrobić nic. Jeśli odezwiesz się nieodpowiednio, jeśli zareagujesz niegrzecznie nawet mając rację – i tak przywiążą cię pasami do łóżka na trzy dni. Tak sobie myślę żeby odwalić jakiś lajtowy numer żeby wsadzili mnie tam gdzie byłam z powrotem. I wiem już teraaz, co zrobić żeby podać ich do sądu w razie gdyby założyli mmi pasy tylko z tego  powodu, że idę po podłodze, która przed chwilą została zmyta przez salową lub z tego powodu, że jem w nocy np. jabłko bo jestem głodna. Dobra, nie chce mi się pisać. Minęło wiele lat, dużo się zdażyło – nie da się tego opisać w jednej  notce.

I jak codzień

I jak codzień… obudziłam się , leżałam, leżałam, leżałam – żeby tak przeleżeć do wieczora i złapać za cokolwiek: flaszkę, strzykawkę, leki. Dwudziestyktóryś tam dzień odwyku. Ćpanie było MOIM WŁASNYM WYBOREM. Kto nie ma nasrane we łbie, ten nie wie jak to jest.  Wynalazłam więc specyfik. Dzięki niemu świat  nie stał się kolorowy, obojętny, psychodeliczny. Dzięki niemu świat stał się dla mnie – normalny.  Toż cudownie było wyjść na ulicę i  nie bać się ludzi, cieszyć się zakupami w sklepie, ciepłem słońca a  nie tylko mrokiem nocy. To dzięki niemu mam na profilach więcej znajomych z którymi rozmawiam niż tylko pięciu. Powiedziałam sobie: wolę żyć pięć lat normalnie, niż dwadzieścia w syfie w jakim przyszło mi żyć przez 32 lata. Bo odkąd sięgam pamięcią, zawsze wokół coś było  nie w porządku. I tak przećpałam rok. Rok, żeby ratować moje jestestwo. I tak zaczęły się  nowe problemy. I nadal trwają. I tak – nadal szukam ludzi. Nic mnie nie powstrzymuje żeby  po kilku rozmowach na  #IRC`u czy gg  pojechać siedemset kilometrów w dal, tylko po to, żeby porozmawiać. Detooks trwa, a ja zamówiłam kolejne działki mojego specyfiku. Bo  po cóż żyć jeśli nie żyje się naprawdę?

wypowiedziane słowa

Każdy myśli, że jeżeli z naszych ust padną słowa – to są to tylko słowa. AAle większość z nich,  poprzedzona jest milionami przemyśleń.
Dlatego słowa te, mają swoją wartość i bierz je na poważnie.

Lubię psycholi. Dlaczego? Ano mały przykład. Lubię się ciąć. Kiedy mój facet widzi cięcia na moich rękach podniesionym głosem mówi : „Czemu się cięłaś? Czemu to zrobiłaś?? Co to jest?”. I ja po raz kolejny tłumaczę. Przychodzą momenty, kiedy ból psychiczny jest tak wielki iż aby go stłumić, musisz zadać sobie ból fizyczny. Pewnego rodzaju katharsis. Ale ” normal” tego  nie rozumie. On za każdym razem zada Ci, to samo pytanie. Dlatego lubię psycholi. Oni potrafią zrozumieć, a jedno pytanie i jedna odpowiedź wystarczą.

nic mnie to już nie obchodzi

To, co chciałabym przedstawić poniżej (powyżej) absolutnie nie można nazwać autobiografią. To coś pseudo – jak moje pseudo – życie. Chronologii nie będzie w tym żadnej, ale mam swój zamysł i , o ile potomni nie będą ze mnie dumni (ani takoż ja z siebie), pragnę to w końcu wydusić. Nie interesują  mnie niuanse stylistyczne, interesują  mnie emocje; prawda, którą subiektywnie naciągam ku sobie. Bo jakże człowiek może naciągać prawdę o sobie obiektywnie? Zdarza mi się, jak każdemu, rzucać mięsem, zdarzają mi się wpadki o których nawet nie wiem, sprzeczności, załamana czasoprzestrzeń. Będę opisywać czas teraźniejszy aby nagle wrócić do wydarzeń sprzed lat.

Nieuprzejmi sprzedawcy??

Nie mam pojęcia na co tu narzekać i dlaczego tyle osób postanowiło postawić na nieuprzejmość sprzedawców. Widać Lublin jest pod tym względem wyjątkowy ale oprócz pani w pobliskim kiosku, która patrzy się na mnie wilkiem, nigdy od dawien dawna nie spotkała mnie żadna nieuprzejmość ze strony sprzzedawców. To już nie te czasy, kiedy sprzedawca był królem na sklepie. Teraz każdemu zależy żebby opchnąć swój towar. Ale nie tylko. W hipermarketach przy  kasach także nie spotkało mnie nigdy nic nieprzyjemnego. Zawsze „dzien dobry”, „Do widzenia”. Być może wynika to ze strachu  przed ewentualną skargą i zwolnieniem z pracy, której w Lublinie brakuje ale tak czy siak – nieuprzejmości u nas nie ma.

wisznuizm

Wisznuizm – NAJBARDZIEJ logivzna religia świata, wyjaśniająca wiele rzeczy przy których inne religie twierdzą :” Bo tak po prostu jest”.

=======================
Holy cow
Posted by: Kamal-sri dasi in USA 2008, Cows, Lord Krsna, Bhagavad Gita

Speaker: His Holiness Indradyumna Swami
Verse: Srimad Bhagavad Gita ? 4.11
Where: Gita Nagari, Pennsylvania, USA, April 25, 2008
Essence: Srila Viswanatha Cakravarti Thakura says ?The cows are like cintamani jewels that can fulfill any desire. Their mooing is like beautiful poetry. Their happy calves are like the pleasant summer. They always raise their ears to hear Krsna?s flute. As they wander the earth, they resemble the bubbles of the milk ocean, the chuckles of Lord Siva and the infant children of the moonlight.? These cows are very dear to the Lord, and if we want to please Him, we must take care of them and protect them.

a może…

Co do poprzedniej notki – a może wiem jak? TAK JAK UMIEM! Dzięki mad! A swoją drogą – byłam ponownie w szpitalu. W psychiatryku na oddziale ogólnym za głupawy, godny małolata wyskok. Wzięłam woreczek z japasem, szwendałam się po korytarzu i przepełniała mnie radość. A ludzie tak dziwnie się patrzyli. A ja cieszyłam się, że się tak dziwnie patrzą na mój japas. Szkoda tylko, że nikt o nic nie zapytał.